środa, 27 sierpnia 2014

LIEBSTER BLOGGER AWARD

Dostałam nominację od Patrycji Michalik, za co ogromnie dziękuje <3
A o to pytania i odpowiedzi:
1. Imię? - Karolina :)
2. Masz jakieś hobby? Jakie? -
3. Masz przed sobą kartkę i możliwość narysowania jednego przedmiotu symbolizującego twoje morzenie. Co rysujesz? - To xd
4. Od kiedy prowadzisz swojego bloga? - Od 25 czerwca tego roku :)
5. Ulubiony film? Dlaczego ten? - 'Fast & Furious', ponieważ uwielbiam samochody. <3
6. Jest coś czego panicznie się boisz? - Ummm... nie ;)
7. Dlaczego prowadzisz bloga? - Szczerze? Wpadłam na pomysł na tego bloga pod prysznicem po obejrzeniu 'Fast 5' i jakoś tak wyszło. xd
8. Najgłupsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiłaś? - Wymiana staników z przyjaciółką na basenie. xD
9. Jak myślisz, można umrzeć z tęsknoty? - Nie. ;)
10. Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać - ZGADZASZ SIĘ Z TYM ? - Tak <3
11. Co sądzisz o zaufaniu? Łatwo je u Ciebie zdobyć i czy trudniej u ciebie je odzyska? - Łatwo jest je stracić i trudno odzyska. :)


A tu nominacje:

1. http://dna--fanfiction.blogspot.com/#_=_
2. http://dirty-secrets-fanficton.blogspot.com
3. http://xxpower-of-dreams-louis-tommlinsonxx.blogspot.com
4. http://my-dream-is-real.blogspot.com/?m=1#_=_
5. http://always--in-my-heart.blogspot.com/#_=_
6. http://www.revenge-harrystylesff.blogspot.com/?m=1#_=_
7. http://under-the-hood-hides-a-love.blogspot.com/#_=_
8. little-things-one-direction-love.blogspot.com
9. http://www.through-the-dark-louis.blogspot.com/?m=1#_=_
10. http://impossible-niall-horan-fanfiction.blogspot.com
11. http://karol-karoleeek.blogspot.com

Pytania do nominowanych:

1. Jak masz na imię?
2. Ile lat?
3. Z jakiego miasta pochodzisz?
4. Do jakich fandomów należy?
5. Dlaczego zdecydowałaś się prowadzić bloga? 
6. Ulubieniec z 1D? 
7. Masz jakieś uzależnienia?
8. Ulubiony film?
9. Ulubiony aktor?
10. Czego się boisz?

11. Up All Night vs Take Me Home vs Midnight Memories 

Wiem mało pytań, ale nie mam pomysłu. :x 
Jeszcze raz dziękuje za nominację x
Kocham Was <3 
A! I rozdział za nie długo powinien być <3

wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 13.

WAŻNA N O T K A 


Nie odpowiedział.
- Zadałam pytanie.
Cisza.
Kurwa zaraz go zajebie! Nienawidzę jak ktoś mi nie odpowiada! Nienawidzę tego tak samo jak wyśmiewania z kogoś. Raz w szkole przywaliłam, niee, przywalałam to mało powiedziane, wpierdoliłam jednej suce za to, że drwiła z Mii. Miałyśmy wtedy po 14-15 lat. Nie znałyśmy się. Oczywiście coś słyszałam o jej bracie i takie tam... A wiecie kto był (i kurwa nadal jest!) tą suką? Nie? To ja Wam powiem!! AMELIA!
- Cześć Harry. - odeszłam od niego.
Poczułam szarpnięcie.
- JAK.JESZCZE.RAZ.MNIE.SZARPNIESZ.TO.NIE.ŻYJESZ. - warknęłam.
- Nigdzie sama nie idziesz, zawiozę Cię. - zignorował moją wcześniejszą wypowiedź.
- Nie ma mowy, jestem już dużo dziewczynką. - powiedziałam słodko.
Na jego usta wkradł się duży uśmiech ukazujący jego dołeczki.
O kurwa... On ma taki piękny uśmiech... Opanuj się! 
- No to trzeba siłą... - bąknął.
Wziął mnie na ręce. Wierzgałam się i wrzeszczałam, a on nic. Już miałam g uderzyć w twarz, ale powstrzymał moją rękę.
- Spokojnie, nic Ci nie zrobię. - szepnął.
A chuj mnie to czy zrobi coś czy nie! NIE CHCĘ Z NIM JECHAĆ.
- Pierdol się, Styles. - posadził mnie na fotelu.
- Tylko z Tobą. - zamknął drzwi.
Ugh... Zajebie!
***
- Gdzie mnie wywozisz? - warknęłam. 
Nie kojarzyłam okolicy? Czyżby seryjny morderca? Pierdolnij się w ten łeb !  No fakt... Chociaż.
- Do mnie. 
- Z tego co sobie przypominam to mieszkasz w innej okolicy.
- Przeprowadziłem się.
- Super, a teraz zawieź mnie do mnie.- syknęłam.
- Nie.
- Nie?
- Nie.
Nawet niech mnie bardziej nie wkurwia...
10...
9...
8...
7...
6...
5...
4...
3...
2...
1...
0 ..
Nie pomogło... -.-
- Słuchaj Styles. - zaczęłam. - Masz mnie zawieść do mnie do domu, lub wyskoczę z auta.
Serio! Zrobiłabym to. Nie raz wyskakiwałam z rozpędzonego samochodu.
Zaśmiał się tylko i zamknął samochód.
- Powodzenia. - popatrzył mnie.
- Kutas. - prychnęłam.
- Jesteśmy. - zaparkował na jakimś podjeździe.
Ło. Wielkim apartementowcu.
- No i? Lepiej powiedz mi jak mam dojść do siebie.
- Nigdzie nie będziesz szła, zostajesz u mnie.
***
- Głodna? 
-  Nie.
Ale ma wielkie to mieszkanie. Jeżeli można to nazwać mieszkaniem. Widok na Londyn. Powiem Wam, że nocą nie jest taki zły.
Stałam przy oknie i patrzyłam się z chyba 15 minut.
- Podoba Ci się widok, no nie? - złapał mnie w tali i szepnął do ucha Styles.
Momentalne się spięłam. To taka mała 'fobia'.  Nie wiem czy mogę to tak nazwać, ale nie umiem znaleźć innego wytłumaczenia.
- Co jest? - zdziwił się.
I wspomnienia napłynęły...
Nie mogłam przełknąć guly, która formowała się w moim gardle.
- Chodzi o... o....
- Wiem, chodź. - przytulił mnie. - Napijesz się herbaty i pójdziemy spać, ok?
-T..tak.

_______________
Ale klęska. ._.
Dodałam dzisiaj krótkiego, bo nwm kiedy następnym razem będę przy kompie ;_; Tak, mam szlaban ._.
A tak wgl, to zapraszam Was na nowego BLOGA :) 

środa, 20 sierpnia 2014

Rozdział 12.

- Śpi? - usidłam obok niego.
- Taa. Nie mam zielonego pojęcia jak nią się zajmować. Ale nie żałuję, że się zgodziłam ją poniańczyć. - usiadłam obok niego.
- Też tak miałam, jak musiałem opiekować się córką mojej siostry. - co? ;o
- To gdzie ją zabierałeś? - jakoś trudno mi uwierzyć.
- No do Wesołego Miasteczka, do kina.... I na spacery... Takie tam.
***
- Letty. - ktoś mną potrząsnął.
- Jeszcze 5 minut... - wtuliłam się w coś miękkiego.
- Letty... - usłyszałam chichot.
Nic.
NIE MA MOWY BYM WSTAŁA.
- Letty, auto Ci ukradli.
- CO KURWA?! - zerwałam się.
Och, gdybyście to widzieli! Nie dość, że SPAŁAM PRZYTULONA DO HARRY'EGO to jeszcze śmiał się ze mnie z Amy.
- Żartowałem. - uśmiechnął się.
- Zabije Cię... 
Wstałam z kanapy. Tak spaliśmy RAZEM na kanapie, ale cicho. Udałam się do kuchni i nastawiłam wody na herbatę.
- Chyba nie jesteś zła? - objął mnie od tyłu Styles.
- Po pierwsze, bierz te łapska, a po drugie - trochę. Chciałam jeszcze pospać.
- Zrobić Ci herbaty? - dodałam po chwili.
- Tak, poproszę.
- Co robi mała?
- Ogląda jakąś bajkę.
- Spoko.
Między nami panowała niezręczna cisza.
Ugh.. nie znoszę takich sytuacji.
Czajnik zaczął 'gwizdać'. Zagotowało się.
Zalałam herbatę mi, Harry'emu i Amy.
- Daj, pomogę Ci. - wziął ode mnie 2 kubki.
Nosz kurwa, dam radę. Kubek weźmie, ale gdy miałam zabić Luke'a to pojechał gdzie indziej. Robin Hood się znalazł... Ale w sumie kazałam mu... Ugh, ale ja uwielbiam te moje myśli. ;_;
- Letty! Pojedziemy dzisiaj gdzieś? - skakała wokół mnie młoda.
- Jasne, ale gdzie? - uśmiechnęłam się.
- Na basen!
- Nie jest za zimno? Może gdzie indziej? Ale wiesz co... zrobię nam śniadanko i pomyślimy nad czymś, ok?
***
CZEMU ON Z NAMI POJECHAŁ? CZEMU SIĘ ZGODZIŁAM?! Dlatego, że jesteś pojebana Ortiz. Ugh.... Zamknij się chociaż na chwilę.. -.-
 - Halo, ziemia do Letty! - pomachał mi ręką przed twarzą Styles. Zaraz odgryzę mu tą łapę!
- Co? - potrząsłam głową.
- Amy się pyta czy pójdziemy na plac zabaw.
- Jasne, chodźmy.
Szłam przodem. Znacz przed Harrym bo Amy pobiegła już. 
- Ej, czekaj, co Ci jest? - złapał mnie z ramię.
Stanęłam w miejscu i popatrzyłam mu w oczy. Boże, ale one są piękne. Takie zielone, głębokie... STOP. Nie daj się uwieść. 
- Może odpowiesz na moje pytanie? - denerwujemy się Styles? Hmm?
Postanowiłam trochę się pobawić. A niech się podenerwuje chłopak. Ale jestem złośliwa, no nie?
- Let, odpowiedz mi. - Ha! W snach kochaniutki.
- Letty! - warknął.
Ścisnął trochę moje ramię. Niech sobie uważa.
- Kurwa odpowiedz!'
- Chuj Cię to.


* 3 dni później*

Po sytuacji przed placem zabaw nie rozmawiamy ze sobą. Chuj u do tego. 
Ugh... jest 1 w nocy, a ja nie mogę spać. Pójdę na mały spacerek. Nic mi się nie stanie.
Wygramoliłam się z łóżka i podreptałam do łazienki.
- Nie jest tak źle.
Narzuciłam jakieś dresy na siebie.
Wzięłam telefon i klucze.
Wyszłam z domu zamykając drzwi.
I co teraz? Gdzie mam iść? A chuj, pójdę przed siebie.
Nawet nie wiem kiedy, ale znalazłam się w nie ciekawej dzielnicy. Super, a ja nie mam broni. 
- Ej, ślicznotko! Zabłądziłaś? - kurwa.
- Ej, spierdalaj. - warknęłam.
Obróciłam się i zobaczyłam 5 gości ubranych w dresy. Eeee... prościzna.
Zaczęli do mnie podchodzić. Będzie zabawa!
- Nie takim tonem.
Miałam ich już uderzyć ale...
- Odpierdolcie się od niej. - ten głos.
Jak on się tutaj znalazł?!
- Już stary, nie ma nas. - uciekli.
NOSZ KURWA, A JA CHCIAŁAM SIĘ POBAWIĆ!
- Nic Ci nie jest?
- Co ty tu robisz? - syknęłam. 

4 KOM = NEXT

piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział 11.

Dedykuję go wszystkim moim czytelnikom <3 
Tak! On jest dedykowany właśnie Tobie! <3
+ przeczytajcie notkę :)
*2 dni później*

Mama wyjechała. Do Ameryki. Na tydzień.
Dawno tam mnie nie było... z jakieś 2-3 lata? No ale nie mam wyboru... Nie mogę pokazywać się w Ameryce bo od razu dostanę dożywocie... Ahh.. te życie. 
Mój telefon zaczął dzwonić:
- Halo?
- Cześć, tu Ciocia Christine.
- Hej Ciociu. - mówiłam Wam że mam Ciocię w Bradford?
- Mam pytanie, Letty.
- Jasne, mów.
- Mogłabym zostawić Amy u Was na weekend? Mamy małe problemy z wujkiem...
- Jasne, ciociu! O której przyjechać?
- Nie, nie. Ja ją przywiozę. Nie chcę Ci robić większego problemu. 
- Nie przesadzaj! I tak mi się nudzi, więc przyjadę. Może być 14-15?
- Ehh.. no dobrze.
- Ok, jesteśmy umówione, pa.
- Pa, pa. - rozłączyła się.
Ugh... muszę ubrać się w sukienkę. Wspominałam, że ich nie znoszę?
Podreptałam na górę do swojego pokoju.
- Mam! - znalazłam nawet fajną kieckę.
Ogólnie wyglądałam TAK.
Hahahaha jak ty wyglądasz Ortiz! Śmiał się ze mnie irytujący głosik w mojej głowie. Niech spierdala.
Ciocia zawsze uważała mnie za grzeczną dziewczynkę... Grubo się myliła.
***
Jadę autostradą. Jest pusto. Uwielbiam takie drogi. Można trochę poszaleć.
Amy ma 3 latka. Kocham ją jak własną siostrę, jest słodka. 
Pamiętam, gdy zobaczyła mnie jak driftowałam. Jak wysiadłam spytała się  mnie czy wszystko w porządku i że o mnie się martwiła. Ogólnie uznałabym to za jakieś do dupy, ale jak z jej ust to wypłynęło to ciepło na sercu się zrobiło. 
Tak, MAM UCZUCIA. Taa... wiem, taki szok. 
Wjechałam na podjazd. Bardzo miło zostałam przywitana przez psa cioci - Lole.
Wkurwia mnie ten pies. Cały czas się plącze i w ogóle...
- Letty! - woła Amy.
- Cześć młoda! - wysiadłam z auta.
***
- To my będziemy się zbierać, co nie? - dopiłam herbatę.
- Jeszcze raz dziękuje Ci Letty. Przyjechać po nią w niedzielę? - spytał wujek Ken.
- Nie. Odwiozę ją. - uśmiechnęłam się. - Pożegnaj się Amy i jedziemy. 
Mała przytuliła rodziców i ruszyłyśmy w drogę.
Zadawała masę pytań typu 'Masz chłopaka?'. Ugh...Gdy tylko powiedziałam jej o moich znajomych zaczęło się piekło...
- A Dom to nie twój chłopak?
- Nie, Dom to przyjaciel. - odparłam.
- A Brian?
- Też przyjaciel.
- A Harry?
Co mam odpowiedzieć? 'Harry to kolega, który zna moją największą tajemnice i wydaje się, że mnie śledzi.' No, kurwa, bez jaj!
- Letty? A Harry? - ale ona uparta...
- To też przyjaciel.
Przez resztę drogi było wesoło, ale oczywiście! Coś musiało to zjebać! Bo jak kurwa inaczej!  Telefon zaczął mi dzwonić... -.-
- Poczekaj, odbiorę. 
Kto dzwoni? Oczywiście Harry! Czego on znowu chce?
- Halo? - powiedziałam.
- Hej, co ty na imprezę?
- Odpada.
- Bo?
- Bo zajmuję się się kuzynką.
- To może piwko? Mała pójdzie spać, a my się napijemy. - w sumie...
- Ok, o 20 u mnie, pa. - rozłączyłam się.
- Kto to był? - zapytała Amy.
- Harry, przyjedzie do nas.
***
- Letty, poczytasz mi bajkę na dobranoc? - zapytała Amy leżąc w łóżku mojej Mamy.
- Jasne.
Czytałam chyba ' Kopciuszka '. Nie wiem, nie znam się.
Po 5 minutach bajki mała zasnęła. Przykryłam się kołdrą, pocałowałam w czółko i wyszła zostawiając uchylone drzwi.
Harry siedział w salonie na kanapie i czekał na mnie.
Wypiliśmy po 2-3 piwa.

________________________________
NARESZCIE JEST ! MIAŁ BYĆ WCZORAJ ALE CAŁY MI SIĘ SKASOWAŁ ;_; ZAJEBIE
NO ALE W KOŃCU JEST :)
MAMY NOWE TŁO, ZAUWAŻYLIŚCIE? ;) DZIĘKUJE CI KLAUDIA <3 
POMYŚLAŁAM O TWITTERACH....
I TA DAM! SĄ :3
ZAPRASZAM SERDECZNIE DO OBSERWOWANIA TT NASZYCH BOHATERÓW ;)

czwartek, 14 sierpnia 2014

KUFFA, KUFFA, KUFFA!

JADĘ DO RODZINY NA DŁUGI WEEKAND I NIE BĘDZIE ROZDZIAŁU ;_;
MIAŁ BYĆ DZISIAJ ALE SKASOWAŁ MI SIĘ CIUL ;_;
UGH... JAK BD MIAŁA INTERNET TO BĘDZI ROZDZIAŁ X

sobota, 9 sierpnia 2014

HALO!

Następny rozdział nie pojawi się szybko :/Tak wiem... BUUUU! CO TY SOBIE MYŚLISZ?!  I takie tam xdd
A więc chodzi o to, że jadę na weekand do rodziny xd A na długi nad jezioro więc WTEDY NA PEWNO NIE BĘDZIE ŻADNEGO ROZDZIAŁU :/
Kocham Was <3

środa, 6 sierpnia 2014

Rozdział 10.

Harry's POV

 - Samochodami?
WTF? Bójka samochodami? To jest możliwe? Jaja se ze mnie robi czy co?
- Tak. Może kiedyś Ci opowiem...

Letty's POV

Ubrałam strój kąpielowy , a na to TO. Po 5 minutach zeszłam 9 a raczej zbiegłam, ale to szczegół) na dół.
Byli tam wszyscy. Dom, Mia, Brian i Harry. Ciekawiło mnie jedno, gdzie moja Mama? Ugh... Czarne myśli przechodzą przez moją głowę...
A co jeżeli mój ojciec ją dorwał? Skurwysyn jebany. NIECH TYLKO ZNAJDZIE SIĘ W POBLIŻU.
Oddychaj Let.
- Jedziemy? - wyrwał mnie z zamyśleń głos Stylesa.
- Jasne. - powiedziałam.
Podczas jazdy cały czas myślałam o mojej Mamie. Gdzie ona jest? Może zadzwonię do niej teraz? Chuj z tym, że jest zakaz rozmawiania przed telefon podczas jazdy.
Wyjęłam komórkę i zadzwoniłam, po 3 sygnałach odebrała...
- Mamo, gdzie jesteś?
- Mamo? Wolałbym Panie Luke.
- CO.TY.KURWA.ROBISZ.Z.MOJĄ.MATKĄ?! - krzyknęłam.
- Dowiesz się kochana. Przyjedź do nas. - rozłączył się.
Zahamowałam gwałtownie i szybko zawróciłam.
Jebią mnie przepisy. MUSZĘ KURWA RATOWAĆ MOJĄ MATKĘ. JEST 100 KM ODE MNIE.
Luke to wielki chuj. Kurwa, mówiłam kutasowi że oddam kasę!
Tak jak zawróciłam, to mój telefon zadzwonił - Harry.
- Halo? - syknęłam.
- Gdzie jedziesz?
- Ratować moją Matkę. - przy śpieszyłam.
- Co jest? Czekaj, pojadę z Tobą!
- Dobra czekam przy rondzie. - rozłączyłam się
***
- Dom i Brian. Wy idziecie od tyłu. Ja i Hazz z przodu, a Mia stoisz na czatach. Rozumiecie? - wytłumaczyłam wszystkim plan.
- Tak. - powiedzieli chórkiem. 
- Włączcie słuchawki i jazda! 
Wszyscy poszli na swoje miejsca. 
- Słyszycie mnie? - powiedziałam do słuchawki.
- Tak. - znowu chórkiem.
- Ok. Wchodzimy za 3...2...1... TERAZ!
Pierwsze strzały. Pierwsze trupy.
Ten krzyk. 
Adrenalina. To jest to czego mi brakowało przez ostatnie miesiące.
Zauważyłam gdzieś Luka. Spieprzał. Och nie kochany, zabawimy się. 
Pobiegłam za nim. Nie ucieknie mi skurwysyn!
Przechodząc obok jakiegoś pokoju usłyszałam ciche krzyki.
Mama!
Chciałam otworzyć drzwi. Zamknięta. Kurwa! 
Strzeliłam w nie a one ustąpiły. 
Siedziała związana na krześle. Usta, nogi, ręce...
Podbiegłam do niej, wyjęłam nóż i rozcięłam sznury. 
Chciała coś powiedzieć, ale nadal miała zaklejone usta.
- Poczekaj, już Ci odklejam taśmę.
Po odklejeniu krzyknęła:
- Uważaj!
Spojrzałam za siebie. Luke! Tu jest sukinsyn!
- Bohaterska Letty! - uśmiechnął się podejrzanie. 
- Czego kurwa?
- Nadal o to samo mi chodzi kochana. 
Wycelowałam w niego.


- Nie podchodź kurwa, bo Ci te łeb rozjebię!
- Nie dowarzysz się. - podszedł.
- Ha! Nie wierzysz? 
Pierwszy strzał. Specjalnie spudłowałam.
- Nie trafiłaś. - kolejny krok.
- Chcesz żyć to odpierdol się od mojej rodziny! Chuj Ci do niej! - obiecuję, zaraz zginie!
- Spokojnie. Musiałem Cię jakoś tu przyciągnąć, a najlepszym sposobem była twoja matka
- Masz.5.Sekund.Na.ucieczkę. - wysyczałam.
- A co jeżeli nie ucieknę? - uśmiechnął się jak jakiś pojebany.
Teraz ogarnęłam! On jest naćpany! Ale to i tak nie zmienia faktu, że jest chujem. No co? Zdania o nim nie zmienię!
Strzeliłam. Kulka przeleciała mu obok głowy.
- To dostaniesz. Za następnym razem trafię.
Zaczął uciekać. Zaczęłam go gonić. A czemu nie?
Wsiadł do Astona Martina one-77. Skurwiel.
Podbiegłam do swojego i ruszyłam za nim.
- Letty! Gdzie jesteś? - rozbrzmiał głos w słuchawce.
- Gonię Luke'a! Moja Mama jest w pokoju na samym końcu hali, zawieźcie ją do mnie. Ja za nie długo będę. - odparłam.
Nie podaruję mu dzisiaj.
***
Zatrzymał się na jakiejś polanie. Co kurwa? 
Wysiadł z auta. Zrobiłam to co on. 
- Tu Cię załatw. - wykrzyczał.
- Ty mnie? Błagam Cię! Nawet muchy nie umiesz zabić! - wyśmiałam go.
Wyjął broń spod fotela pasażera. Och, czyli on tak na serio? To ja też.
- Zginiesz szybciej niż o tym myślisz! - krzyknął. Hahahaha, na pewno!
- Dawaj!
Strzelił, nie trafił. I znowu to samo, i znowu, i znowu...
- Teraz moja kolej! - postrzeliłam go w klatkę piersiową. 
Podeszłam do 'żywego trupa'  tak wiem, wtf xd ) i szepnęłam.
- Ze mną się nie zaczyna kochanie. 
Skoro już prawie nie żyje to jego auto wezmę dla Mamy? Hmm... dobry pomysł!
Wyjęłam kluczyki z jego spodni, a on ostatkiem sił wysyczał:
- To nie koniec, moi ludzie Cię zabiją.
- Tsaa, już się boję. - wyśmiałam go.
Umarł. 

Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Doma, żeby przyjechał z Harry odebrać auto.


______________________________________
MAMY ROZDZIAŁ 10 <3 HEHE 
PODOBAŁ SIĘ? BO JAK NIE O ZAJEBIE 
A TAK WGL, TO KOCHAM WAS <3 
NIE WIERZYŁAM ŻE KOMUKOLWIEK BY CHCIAŁO SIĘ TO CZYTAĆ A TU PROSZ! <3
JESTEŚCIE KOCHANI <3
4 KO = NEXT <3

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rozdził 9.

Nie dostanie tego co chce! Nie ma kurwa mowy.
- Ja wiem, że tego chcesz. - ta, szkoda wszystkich Styles.
- Pragnę Cię, Ortiz. - hahaha, a ja Ciebie nie. Jak przykro.
- Oddaj mi się. - po moim jebanym trupie!
Oj, no wiem, jestem zła. Nawet nie wiecie jak wyglądam gdy jestem wkurwiona na maxa! Wtedy jest zabawa! 5 trupów, 10 poważnie rannych. Hahaha, nie no żartuje. Tylko nie mówcie o mnie 'popierdolona Let' chociaż to prawda.
A wracając do Harry'ego...
Zaczął mnie całować. Nie mam zamiaru mu go oddać. Ha! Jak przykro...
- No dalej. Oddaj mi się.
- Nie, Harry, nie! Nie jestem gotowa na to... - czemu się odezwałam?!
Kuźwa! Po chuja?! Po chuja się odezwałam!? Sprzedałam sobie siarczystego w policzek w mojej pięknej wyobraźni. Ahh.. ten sarkazm..
Proszę! Nie pytaj dlaczego!
- Dlaczego? - kuźwa!
- Ja... ja... - łzy napłynęły mi do oczu.
To kurwa jedyny temat przy którym płaczę. Na prawdę. Jedyny.
To wspomnienie... Ostatnio co dopiero pozbyłam się koszmarów... Kurwa!
- Proszę, powiedz mi.
Łatwo się poddałam.

Flash Back:

Mamy nie było w domu. Siedziałam sama. Bałam się o moją Rodzicielkę jak i o siebie samą. Na dworze burza, a ja 13 letnia Letty siedzę sama w wielkim domie. Boję się jak cholera. 
Jestem u siebie w pokoju  i rysuję Takie małe hobby.
Słyszę kroki dobiegające z dołu. Cholera.
Udaję, że mnie nie ma. Gaszę światło w pokoju i siedzę cicho. Błagam, nie wchodź tu.
- Letty, ja wiem, że tu jesteś kochana. - Kamil. Pijany Kamil.
Kamil jest najlepszy przyjacielem mojego taty. Jest Polakiem. Nie mam zielonego pojęcia jak się poznali, ale wiem, że nienawidzę "Pana" Kamila.
Drzwi od mojego pokoju otworzyły się i zaświeciło się światło. Zauważył mnie. Już nie żyję.
- Moja droga, nie ładnie jest tak chować się przed wujkiem. - tak, mam do niego mówić wujek. Chyba w snach!
- D..obry wieczór, wujku. - ugh.
- Chcesz się zabawić? - stanął dosłownie naprzeciwko mnie. 
Czułam od niego alkohol. Duużą ilość alkoholu.
- Ale... W co?
- Zobaczysz.  - podniósł mnie i położylam, a raczej rzucił na łóżko.
Nie, kurwa, nie!
- Spodoba Ci się. - próbował zdjąć mi bluzkę.
- Nie chcę. Nie chcę uprawiać...seksu. - ledwo co wy powiedziała to słowo.
Seks. Zawsze mnie to odrażało.
- Nikt nie pyta Cię o zdanie. 
Zdarł ze mnie moje ubrania pozostawiając nago. Całkowicie nagą.  Ja nie chcę, kurwa nie chcę zostać rozdziewiczona w taki sposób! 
Bez ostrzeżenia wbił się we mnie. Czułam, że krwawiłam... Tam na dole. Ból był nie do zniesienia. Czułam, że odpływam. 
Zemdlałam.

- O, mój Boże. Letty. - przytulił mnie. - Czemu mi nie powiedziałaś?
- Ja... z nikim o tym nie rozmawiałam... Jesteś pierwszą osobą... - mówiłam między łzami.

Harry's POV

Biedna Let...
Czemu mi wcześniej nie powiedziała? Przecież... Może mi zaufać, nie skrzywdzę jej. Zajebałbym temu kutasowi... niech pojawi się tylko w okolicy...
Kto by pomyślał, że Letty będzie siedziała mi na kolanach i płakała w moją koszulkę? Bo ja na pewno nie.
Za co sobie na to zasłużyła? Była tylko 13-latką ze zjebanym ojcem. Gdybym mógł jej jakoś pomóc...
- Harry? - spojrzała na mnie z dołu.
- Słucham?
- Zostaniesz? Na noc?
To pytanie mnie zamurowało. Chciała żebym został? Czemu?
- Jasne. - uśmiechnął się. Odwzajemniła ten gest.
Po chwili poszliśmy do kuchni robić kolacje. Powiedziałem, że ja się tym zajmę, a ona ma siedzieć i nic nie robić.
Postanowiłem przygotować zapiekane kanapki. Były one z serem, szynką, pomidorem, papryką i rzodkiewką.
- Mmmmm..... - wzięła pierwszego gryza.
- Smakuje? - zaśmiałem się lekko.
Pokiwała tylko głową, bo miała usta pełne jedzenia. Wyglądała śmiesznie i uroczo. Uroczo? Tak, to dobry dobór słów.
Po kolacji postanowiliśmy coś obejrzeć.Tym razem była to komedia - " Klik, i robisz co chcesz "
W połowie filmu Ortiz zasnęła wtulona we mnie. Wyłączyłem film, zaniosłem ją do jej pokoju i położyłem ją na łóżku.
- Harry.. - wyszeptała.
- Połóż się ze mną... - zrobiła mi miejsce.
- Oczywiście, księżniczko.
***

Letty's POV

Obudziłam się około 10 rano. Mama pewnie już wróciła.
Wspomnienia zawładnęły moją głową. Boże.... Dlaczego.
W ogóle, czemu mu powiedziałam? To była moja największa tajemnica. Nikt o niej  nie wiedział... Nawet moja Mama, a teraz Harry wie...
- Dzień dobry. - obudził się.
- Hej. - uśmiechnęłam się.
- Chcesz dzisiaj jechać nad wodę? - czy chcę?
- Z chęcią, ale muszę dzisiaj Mamie wymienić uszczelkę pod głowicą, albo zacząć, bo chodzi na piechotę do pracy.
Ugh... Zapomniałam o tym całkowicie, zabieram się za to od tygodni! A nawet nie mam tego gówna kupionego...
- Możemy razem to zrobić i pod wieczór pojechać jak będzie mniej ludzi. - za proponował.
W sumie... Czemu nie? Co mi zaszkodzi.
- Weźmiemy Doma, Briana i Mia'ę?
- Spoko.
- To ruszaj dupę i jedziemy.
***
Ubrałam się  w ciuchy, które zazwyczaj mam do pracy, umyłam zęby i byłam gotowa do wyjścia.
Jechaliśmy moim autem. Harry cały czas się na mnie gapił. Ugh... rozpraszało to.
- Podziwiasz widoki? - uśmiechnęłam się.
- Skąd masz tą bliznę na twarzy?
Zauważył. Och, mam dużo blizn... Na twarzy, na biodrach, rękach, nogach...
- Bójka.
- Mogłem się domyślić. - zaśmiał się.
- Ale nie taka normalna, chociaż taka była na początku...
- Jaka jak nie normalna? - zrobił wielkie oczy.
- Samochodami.

______________________
NARESZCIE ! HAHAHAH XD 
UDAŁO MI SIĘ GO DODAĆ ^^
DZIĘKUJE ZA 6 KOMENTARZY POD OSTATNIM ROZDZIAŁEM <3 JESTEŚCIE EMEJZYN <3 
4 KOM = NEXT