Dobrze, że zaczął odchodzi.
Szczerze? Gdyby nie Styles to dostałby ode mnie. Serio.
- Do zobaczenia wkrótce, córeczko!
Nie doczekanie.
Otworzyłam drzwi od pasażera, schowałam broń do schowka i spytałam Harry'ego:
- Czy ty mnie przypadkiem nie śledzisz?
- Możliwe. - uśmiechnął się.
- Czy jaśnie Pan mógłby tego nie robić? To kurewsko irytujące.
Oparłam się o maskę samochodu.
Czego mój ojciec chciał? No na pewno nie pogadać....
- Tak, na serio chciałem się spytać czemu nie chcesz się ze mną dzisiaj spotkać. - uśmiechnął się stając naprzeciwko mnie.
- Och bo chce spędzić trochę czasu z Mamą.
***
Uwielbiam długie kąpiele. Można odpocząć od tego wszystkiego.
Mój relaks nie trwał długo bo...
- Letty! Ktoś do Ciebie przyszedł! - woła Mama z dołu.
- Już! - odkrzyknęłam.
Kto to kurw może być?
Spłukałam swoje ciało z piany i wyszłam z wanny. Ubrała się w coś po domu i zeszła na dół.
Osz kurwa. Harry.Czego on chce? Mówiłam mu, że się NIE spotkamy dzisiaj. Ułomny jest czy co?
- Hej. - bąknęłam.
- Cześć, gotowa? - uśmiechnął się.
- Wychodzisz gdzieś? - Mama spojrzała na mnie zdziwionym wzrokiem.
- No właśnie, że nie. - parsknęłam.
- Ale mówiłaś, że dzisiaj możemy się spotkać. - zrobił duże oczy i uśmiechnął się szeroko. Skurwysyn.
- Mówiłam, że NIE mogę dzisiaj, bo zostaje z Mamą. - przewróciłam oczami.
Mama na mnie popatrzyła wzrokiem 'Bitch please, idź z nim to ciacho!' Tsa. Uważaj bo się gdzieś ruszę.
- A może zostaniesz u nas? Pooglądacie sobie jakiś film czy coś. -zaproponowała.
Nie! Powiedz NIE.
- Z chęcią. - przybliżył się do mnie.
Tylko mi tego brakowało! Jego przez cały wieczór. Z chęcią wykręciłabym mu jego łepetynę...
- Będziemy się świetnie bawić. - wyszeptał.
- Tsa, na pewno. - parsnęłam.
Wyjęłam telefon z kieszeni i ruszyła w stronę swojego pokoju. Hazz szedł za mną jak cień.
Siedzieliśmy u mnie na łóżku. Żadne z nas nie chciało przerywać ciszy. I dobrze. Chociaż Styles nie wytrzmał długo...
- Co u Ciebie?
- Spoko.
Znowu cisza. CHUJ C W DUPĘ, NIE MAM ZAMIARU Z TOBĄ GADAĆ.
- Mamy powtórkę z rozrywki? - był poirytowany. I dobrze.
- Co? - uniosłam jedną brew.
- Jesteś oschła, znowu.
- Och, może dlatego, że przyszedłeś do mojego domu pod pretekstem 'spotkania', chociaż dałam Ci jasno do zrozumienia, że nie mam ochoty spotkać się z Tobą.
- Jestem jednego pewny.
- Ha! Niby czego? - popatrzyłam na niego krzywo.
- I tak cieszysz się, że tu jestem. Tak samo jak ja.
Mój relaks nie trwał długo bo...
- Letty! Ktoś do Ciebie przyszedł! - woła Mama z dołu.
- Już! - odkrzyknęłam.
Kto to kurw może być?
Spłukałam swoje ciało z piany i wyszłam z wanny. Ubrała się w coś po domu i zeszła na dół.
Osz kurwa. Harry.Czego on chce? Mówiłam mu, że się NIE spotkamy dzisiaj. Ułomny jest czy co?
- Hej. - bąknęłam.
- Cześć, gotowa? - uśmiechnął się.
- Wychodzisz gdzieś? - Mama spojrzała na mnie zdziwionym wzrokiem.
- No właśnie, że nie. - parsknęłam.
- Ale mówiłaś, że dzisiaj możemy się spotkać. - zrobił duże oczy i uśmiechnął się szeroko. Skurwysyn.
- Mówiłam, że NIE mogę dzisiaj, bo zostaje z Mamą. - przewróciłam oczami.
Mama na mnie popatrzyła wzrokiem 'Bitch please, idź z nim to ciacho!' Tsa. Uważaj bo się gdzieś ruszę.
- A może zostaniesz u nas? Pooglądacie sobie jakiś film czy coś. -zaproponowała.
Nie! Powiedz NIE.
- Z chęcią. - przybliżył się do mnie.
Tylko mi tego brakowało! Jego przez cały wieczór. Z chęcią wykręciłabym mu jego łepetynę...
- Będziemy się świetnie bawić. - wyszeptał.
- Tsa, na pewno. - parsnęłam.
Wyjęłam telefon z kieszeni i ruszyła w stronę swojego pokoju. Hazz szedł za mną jak cień.
Siedzieliśmy u mnie na łóżku. Żadne z nas nie chciało przerywać ciszy. I dobrze. Chociaż Styles nie wytrzmał długo...
- Co u Ciebie?
- Spoko.
Znowu cisza. CHUJ C W DUPĘ, NIE MAM ZAMIARU Z TOBĄ GADAĆ.
- Mamy powtórkę z rozrywki? - był poirytowany. I dobrze.
- Co? - uniosłam jedną brew.
- Jesteś oschła, znowu.
- Och, może dlatego, że przyszedłeś do mojego domu pod pretekstem 'spotkania', chociaż dałam Ci jasno do zrozumienia, że nie mam ochoty spotkać się z Tobą.
- Jestem jednego pewny.
- Ha! Niby czego? - popatrzyłam na niego krzywo.
- I tak cieszysz się, że tu jestem. Tak samo jak ja.
***
- Letty! - krzyczy Mama z dołu.
Zgramoliłam się z łóżka i zeszłam na dół. Moa rodzicielka była gotowa do wyjścia. Hola, hola! Chyba mnie samej z nim nie zostawi!
- Kochanie, ja idę do pracy, będę jutro rano. Zadbaj o kolegę. Jak chce to może na noc zostać. Kocham Cię, pa. - pocałowała mnie w policzek i wyszła.
Zamknęłam za nią drzwi.
No przecież! Ma dzisiaj nockę. Z A J E B I Ś C I E. Zostanę sama... z nim.
Nie chętnie poszłam do pokoju.
- Moja Mama poszła do pracy, mamy cały dom dla siebie.
Wstał i podszedł do mnie. Oplótł swoje dłonie wokół mojej tali i szepnął do ucha:
- Cały dla siebie, mówisz? Co ty na to, żeby trochę poszaleć.
O, mój Boże. On chyba nie miał na myśli... On miał to na myśli!
Przygryzłam dolną wargę.
- Nie przygryzaj wargi, nie wiesz jak to na mnie działa.
Nie, nie, nie!
_____________________________________
TA DAM! MAMY ROZDZIAŁ 8 :3
DZIĘKUJE ZA 4 KOMY POD OSTATNIM ROZDZIAŁEM <3
JAK MYŚLICIE, LET ULEGNIE HARRY'EMU CZY NIE ? ^^
3 KOM = NEXT <3






.jpg%2F250px-Plymouth_Road_Runner_%2770_(Front_and_Side).jpg&container=blogger&gadget=a&rewriteMime=image%2F*)
