wtorek, 15 lipca 2014

Rozdział 3.

- Jasne. Może o tym dla czego jesteś dla mnie taka oschła?
- Ehh... zaczęło się od tego, że mój ojciec był totalnym dupkiem... Bił mnie i mamę. Jak mówił mi, że już to się nie powtórzy - znów to robił. Straciłam zaufanie do ludzi. Jedynie ufam Domowi i Brianowi. Na moje zaufanie musisz zasłużyć.
- Postaram się. Jesteś fajną dziewczyną.
Harry's POV
- Skąd o tym wiesz? Może na boku morduje ludzi za długi? - zaczęła się śmiać, a ja dołączyłem do niej.
- Mam nadzieję, że nie.
***

Letty's POV

10 rano. Zasnęłam u niego. Zajebiście.
Mam jeszcze 2 godziny do rozpoczęcia pracy.
Tak w ogóle, gdzie Harry?
- Jak Ci się spało? - o wilku mowa.
- Dobrze, dzięki. Muszę się zaraz zbierać.
- Jasne, łazienka jest tam, jak co. - wskazał mi pomieszczenie i zniknął za jakimiś drzwiami.
Poszłam przemyć twarz. Szczerze mówiąc, nie wyglądałam tak źle. Przynajmniej nie jak potwór.
Gdy wyszłam Harry siedział na kanapie i oglądał telewizję.
- Harry, ja idę. Dzięki za gościnę, do zobaczenia. - wyszłam.
Z mieszkania Hazzy od razu udałam się do siebie.
W domu nikogo nie było.
Pusto.
Głucho.
Poszłam do łazienki ubrać się w coś innego, a dokładniej w TO.
Gdy byłam gotowa do wyjścia zegar wybył 11:27.
Idealnie, zajadę na stację benzynową.
Chwyciłam kluczyki od Hondy i wyjechałam.
W głośnikach grały te piosenki: 1, , 2, 3,  4  i 5.
Gdy dotarłam do warsztatu zauważyłam nowiutką Toyotę Hilux.  Wow, Adam nowe autko se kupił? Jednak ma gust chłopak.
- Adam! Czyje to auto? - wydarłam się wchodząc do mojego miejsca pracy.
- Twój. - podszedł do mnie.
- Że co?
- Ktoś tutaj go przysłał i ta dam! Masz nowe auto. Ja na twoim miejscu bym się cieszył i wziął tego, a tą Hondę Accord bym sprzedał, nie wydaje mi się sprawna.
- Lepiej uważaj co mówisz o moim aucie Prix! - zaśmiałam się. - Jest całkiem dobre!
- Tak, a ta korozja?
- Pierdol się... - odeszłam.
Gdy odchodziłam słyszałam jego stłumiony śmiech. Nie spierdala, nie każdy ma Ferrari F12.
***
Naprawiam nadal tego Dodge'a. Jestem pocholona nad jego maską i słyszę nad sobą:
- Możesz dzisiaj wcześniej wyjść.
Odwracam się i widzę zadowolną twarz Harry'ego.
- A niby z jakiej paki? - wytarłam ręce w szmatkę.
- A z takiej, że załatwiłem Ci to bo idziemy na imprezę. - uśmiechnął się szeroko.
- Może nie chcę iść? - uniosłam jedną brew.
- Och, na pewno chcesz. - zmniejszył dystans między nami.
- Gdzie idziemy? - zapytałam zrezygnowana.
- O to się nie martw.
- Ok... To może teraz tak... Ta Toyota - wskazałam palcem samochód - to twoje sprawka?
- Możliwe. - uśmiechnął się pokazując rząd  białych zębów.
- Harry...
- No co?
- Co ja mam z Tobą zrobić? - poszłam po kluczyki od Hilux.
- Nic.
- Harry... Nie podoba mi się to, że wydałeś na mnie 90.000 !
- Oj, nie przesadzaj.
***
- Mia! Idziesz ze mną na zakupy. - pierwsze co powiedziałam gdy odebrała telefon ode mnie.
- Ok. Gdzie i kiedy?
- Teraz, przyjadę po Ciebie.
- Spoko, czekam. - rozłączyła się.
Zrzuciłam robocze ubrania i ubrałam się w coś luźniejszego.
Wzięłam jabłko, chwyciłam kluczyki od Toyoty i wyszłam z domu.
***
- Ok, to gdzie jedziemy?

2 komentarze:

  1. Podoba mi sie :D dodawaj rozdziały częściej bo aż zapomniałam co było ostatnio ;o hah, czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń