piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział 11.

Dedykuję go wszystkim moim czytelnikom <3 
Tak! On jest dedykowany właśnie Tobie! <3
+ przeczytajcie notkę :)
*2 dni później*

Mama wyjechała. Do Ameryki. Na tydzień.
Dawno tam mnie nie było... z jakieś 2-3 lata? No ale nie mam wyboru... Nie mogę pokazywać się w Ameryce bo od razu dostanę dożywocie... Ahh.. te życie. 
Mój telefon zaczął dzwonić:
- Halo?
- Cześć, tu Ciocia Christine.
- Hej Ciociu. - mówiłam Wam że mam Ciocię w Bradford?
- Mam pytanie, Letty.
- Jasne, mów.
- Mogłabym zostawić Amy u Was na weekend? Mamy małe problemy z wujkiem...
- Jasne, ciociu! O której przyjechać?
- Nie, nie. Ja ją przywiozę. Nie chcę Ci robić większego problemu. 
- Nie przesadzaj! I tak mi się nudzi, więc przyjadę. Może być 14-15?
- Ehh.. no dobrze.
- Ok, jesteśmy umówione, pa.
- Pa, pa. - rozłączyła się.
Ugh... muszę ubrać się w sukienkę. Wspominałam, że ich nie znoszę?
Podreptałam na górę do swojego pokoju.
- Mam! - znalazłam nawet fajną kieckę.
Ogólnie wyglądałam TAK.
Hahahaha jak ty wyglądasz Ortiz! Śmiał się ze mnie irytujący głosik w mojej głowie. Niech spierdala.
Ciocia zawsze uważała mnie za grzeczną dziewczynkę... Grubo się myliła.
***
Jadę autostradą. Jest pusto. Uwielbiam takie drogi. Można trochę poszaleć.
Amy ma 3 latka. Kocham ją jak własną siostrę, jest słodka. 
Pamiętam, gdy zobaczyła mnie jak driftowałam. Jak wysiadłam spytała się  mnie czy wszystko w porządku i że o mnie się martwiła. Ogólnie uznałabym to za jakieś do dupy, ale jak z jej ust to wypłynęło to ciepło na sercu się zrobiło. 
Tak, MAM UCZUCIA. Taa... wiem, taki szok. 
Wjechałam na podjazd. Bardzo miło zostałam przywitana przez psa cioci - Lole.
Wkurwia mnie ten pies. Cały czas się plącze i w ogóle...
- Letty! - woła Amy.
- Cześć młoda! - wysiadłam z auta.
***
- To my będziemy się zbierać, co nie? - dopiłam herbatę.
- Jeszcze raz dziękuje Ci Letty. Przyjechać po nią w niedzielę? - spytał wujek Ken.
- Nie. Odwiozę ją. - uśmiechnęłam się. - Pożegnaj się Amy i jedziemy. 
Mała przytuliła rodziców i ruszyłyśmy w drogę.
Zadawała masę pytań typu 'Masz chłopaka?'. Ugh...Gdy tylko powiedziałam jej o moich znajomych zaczęło się piekło...
- A Dom to nie twój chłopak?
- Nie, Dom to przyjaciel. - odparłam.
- A Brian?
- Też przyjaciel.
- A Harry?
Co mam odpowiedzieć? 'Harry to kolega, który zna moją największą tajemnice i wydaje się, że mnie śledzi.' No, kurwa, bez jaj!
- Letty? A Harry? - ale ona uparta...
- To też przyjaciel.
Przez resztę drogi było wesoło, ale oczywiście! Coś musiało to zjebać! Bo jak kurwa inaczej!  Telefon zaczął mi dzwonić... -.-
- Poczekaj, odbiorę. 
Kto dzwoni? Oczywiście Harry! Czego on znowu chce?
- Halo? - powiedziałam.
- Hej, co ty na imprezę?
- Odpada.
- Bo?
- Bo zajmuję się się kuzynką.
- To może piwko? Mała pójdzie spać, a my się napijemy. - w sumie...
- Ok, o 20 u mnie, pa. - rozłączyłam się.
- Kto to był? - zapytała Amy.
- Harry, przyjedzie do nas.
***
- Letty, poczytasz mi bajkę na dobranoc? - zapytała Amy leżąc w łóżku mojej Mamy.
- Jasne.
Czytałam chyba ' Kopciuszka '. Nie wiem, nie znam się.
Po 5 minutach bajki mała zasnęła. Przykryłam się kołdrą, pocałowałam w czółko i wyszła zostawiając uchylone drzwi.
Harry siedział w salonie na kanapie i czekał na mnie.
Wypiliśmy po 2-3 piwa.

________________________________
NARESZCIE JEST ! MIAŁ BYĆ WCZORAJ ALE CAŁY MI SIĘ SKASOWAŁ ;_; ZAJEBIE
NO ALE W KOŃCU JEST :)
MAMY NOWE TŁO, ZAUWAŻYLIŚCIE? ;) DZIĘKUJE CI KLAUDIA <3 
POMYŚLAŁAM O TWITTERACH....
I TA DAM! SĄ :3
ZAPRASZAM SERDECZNIE DO OBSERWOWANIA TT NASZYCH BOHATERÓW ;)

4 komentarze: