wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 13.

WAŻNA N O T K A 


Nie odpowiedział.
- Zadałam pytanie.
Cisza.
Kurwa zaraz go zajebie! Nienawidzę jak ktoś mi nie odpowiada! Nienawidzę tego tak samo jak wyśmiewania z kogoś. Raz w szkole przywaliłam, niee, przywalałam to mało powiedziane, wpierdoliłam jednej suce za to, że drwiła z Mii. Miałyśmy wtedy po 14-15 lat. Nie znałyśmy się. Oczywiście coś słyszałam o jej bracie i takie tam... A wiecie kto był (i kurwa nadal jest!) tą suką? Nie? To ja Wam powiem!! AMELIA!
- Cześć Harry. - odeszłam od niego.
Poczułam szarpnięcie.
- JAK.JESZCZE.RAZ.MNIE.SZARPNIESZ.TO.NIE.ŻYJESZ. - warknęłam.
- Nigdzie sama nie idziesz, zawiozę Cię. - zignorował moją wcześniejszą wypowiedź.
- Nie ma mowy, jestem już dużo dziewczynką. - powiedziałam słodko.
Na jego usta wkradł się duży uśmiech ukazujący jego dołeczki.
O kurwa... On ma taki piękny uśmiech... Opanuj się! 
- No to trzeba siłą... - bąknął.
Wziął mnie na ręce. Wierzgałam się i wrzeszczałam, a on nic. Już miałam g uderzyć w twarz, ale powstrzymał moją rękę.
- Spokojnie, nic Ci nie zrobię. - szepnął.
A chuj mnie to czy zrobi coś czy nie! NIE CHCĘ Z NIM JECHAĆ.
- Pierdol się, Styles. - posadził mnie na fotelu.
- Tylko z Tobą. - zamknął drzwi.
Ugh... Zajebie!
***
- Gdzie mnie wywozisz? - warknęłam. 
Nie kojarzyłam okolicy? Czyżby seryjny morderca? Pierdolnij się w ten łeb !  No fakt... Chociaż.
- Do mnie. 
- Z tego co sobie przypominam to mieszkasz w innej okolicy.
- Przeprowadziłem się.
- Super, a teraz zawieź mnie do mnie.- syknęłam.
- Nie.
- Nie?
- Nie.
Nawet niech mnie bardziej nie wkurwia...
10...
9...
8...
7...
6...
5...
4...
3...
2...
1...
0 ..
Nie pomogło... -.-
- Słuchaj Styles. - zaczęłam. - Masz mnie zawieść do mnie do domu, lub wyskoczę z auta.
Serio! Zrobiłabym to. Nie raz wyskakiwałam z rozpędzonego samochodu.
Zaśmiał się tylko i zamknął samochód.
- Powodzenia. - popatrzył mnie.
- Kutas. - prychnęłam.
- Jesteśmy. - zaparkował na jakimś podjeździe.
Ło. Wielkim apartementowcu.
- No i? Lepiej powiedz mi jak mam dojść do siebie.
- Nigdzie nie będziesz szła, zostajesz u mnie.
***
- Głodna? 
-  Nie.
Ale ma wielkie to mieszkanie. Jeżeli można to nazwać mieszkaniem. Widok na Londyn. Powiem Wam, że nocą nie jest taki zły.
Stałam przy oknie i patrzyłam się z chyba 15 minut.
- Podoba Ci się widok, no nie? - złapał mnie w tali i szepnął do ucha Styles.
Momentalne się spięłam. To taka mała 'fobia'.  Nie wiem czy mogę to tak nazwać, ale nie umiem znaleźć innego wytłumaczenia.
- Co jest? - zdziwił się.
I wspomnienia napłynęły...
Nie mogłam przełknąć guly, która formowała się w moim gardle.
- Chodzi o... o....
- Wiem, chodź. - przytulił mnie. - Napijesz się herbaty i pójdziemy spać, ok?
-T..tak.

_______________
Ale klęska. ._.
Dodałam dzisiaj krótkiego, bo nwm kiedy następnym razem będę przy kompie ;_; Tak, mam szlaban ._.
A tak wgl, to zapraszam Was na nowego BLOGA :) 

4 komentarze:

  1. Boże, Boże, Bożenko! Co ten blog ze mną robi?! Pisze nowy rozdział u siebie, a tu nagle powiadomienie na aska, że nowy rozdział, rzucam wszystko w cholere, i napieram. Tak, krótko ;_; i tak zajebiście ;* czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  2. Dostałaś ode mnie nominację do LBA :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny nie moge sie doczekac na next

    OdpowiedzUsuń
  4. super!!! musisz szybko napisać next bo umieram z ciekawości co będzie dalej ~xx

    OdpowiedzUsuń